• Wpisów: 283
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis: 144 dni temu, 00:18
  • Licznik odwiedzin: 26 267 / 2074 dni
 
pesymissticlife
 
Poszarp-pana:
(8.12.2017, 1;51)

Aktualnie jesteś w każdym wersie.
Myślach rozlanych na pomiętych kartkach,
którymi nie trafiłam do i tak przepełnionego już dawno
kosza
na śmieci.

Bo wydało mi się,
że każde słowo,
każdy rym.
Każda linijka zapisana myślą i tęsknotą
jest zwyczajnie nieodpowiednia.

Że Cały-Świat zasługuje na patos.
Że to zbyt wiele na kilka wersów wiersza.
Kiepskiego w dodatku.
Wiersza lepkiego od niewłaściwych słów,
stawianych w nieodpowiednich miejscach.
Wiersza bez większego ładu
i składu.
Spisanego o godzinie 1:50
w nocy.
Gdzieś na południu kraju smętnego,
otulonego chłodnym kocem
nadchodzących świąt.
Gdzieś pomiędzy jedną a drugą ścianą
pomalowaną startym wałkiem malarskim
na zbyt jasny szary.
Gdzieś między łkaniem piosenki,
a zgrzytem niedomkniętych drzwi.
Alarmem samochodu, a trzaskaniem tramwaju.

Że Cały-Świat, to zbyt wiele
jak na rymy, strofy,
utykające metafory.
Fałszowania epitetów i kiczowaty patetyczny wydźwięk.
Kropki trzymające sztywno gardę
i przecinki zasypiające jakoś tak dziwnie
w miejscach przecież zbyt twardych
do zasypiania.

Bo wydało mi się,
że Cały-Świat, to zbyt wiele
by mógł o nim powstać całkiem zgrabny tekst,
który zmieści go w swoich objęciach.
Otuli i nikt nie zarzuci mu, że nie wycisnął z siebie pełni sił
by opowiedzieć.

Opowiedzieć czym ten Cały-Świat jest.

Dla tego kto pisze.

A przynajmniej próbuje.

Z marnym tego działania skutkiem.

Bo jeśli może istnieć coś ponad ten promień słońca, który zmusza do porannego otworzenia zmęczonych nieustannie powiek.
I coś ponad smak kawy drażniącej zawzięcie podniebienie i namawiającej do wzięcia się w garść.
Ponad strumień wody zmywającej z dusz nawet najtrudniejszy, miniony dzień.
Coś ponad ciepło ogniska rozgrzewającego nawet najbardziej zziębnięte serca.
I ponad błysk gwiazd rozjaśniających nawet najczarniejszy mrok myśli.
Coś ponad brzmienie muzyki, która otula swym rytmem w trakcie bezsennych, męczących nocy.
I coś ponad powiew wiatru, który rozwiewa nawet najgęstsze chmury zwiastujące burzę.

Bo jeśli może istnieć coś ponad zapach świeżo skoszonej trawy, przypominającej o gorących dniach beztroski i wolności.
I coś ponad trwającą błogą ciszę, kiedy w głowie nie ma ani jednej przykrej myśli.
Coś ponad ciepły koc, miękki sweter, strzelające drewno i żar w kominku.
Ponad zacinający się odgłos płyty winylowej i ledwo słyszalny szum ulubionej stacji radiowej.
Coś ponad smak truskawek latem i aromat zielonej herbaty zaparzonej w idealnie wymierzonej temperaturze.
Ponad stan upojenia, pocałunek i dreszcz przyziemnej cielesności.
Coś ponad cztery ściany, własny kąt i tak zwane

“spełnienie wszystkich marzeń”



To właśnie Cały-Świat.
Cały-Mój-Świat.

Zbyt wiele by mógł o nim powstać całkiem zgrabny tekst.
Lecz na tyle by mogło z niego powstać całkiem zgrabne życie.

To właśnie Cały-Świat.

Cały-Mój-Świat.

TY.

  •  
  • Pozostało 1000 znaków